Ważne życiowe decyzje podejmuj po świętach, nigdy przed.

Ważne życiowe decyzje podejmuj po świętach, nigdy przed.

Wczoraj tuż przed spaniem postanowiłam, że nie będę jeść cukru.
Rozmyślałam, z czego to muszę zrezygnować.
Nawet poinformowałam Jarka, że szykuje się zmiana.
(ta, o którą prosi mój jeszcze-nie-płaski brzuch)
Wstałam rano.
Weszłam do kuchni.
Na blacie leżał ostatni kawałek jabłecznika z czekoladą, który w weekend upiekł Jarek.
(tak, Jarek, ja nigdy żadnego ciasta nie upiekłam)
Bez zastanowienia złapałam ten kawałek i zjadłam.
A jedząc przypomniałam sobie o moim postanowieniu.
Ałć!
“Aaaa dobra, to od Nowego Roku nie będę jeść cukru”
I w tym momencie do głosu dochodzi jeszcze-nie-płaski brzuch:
“Chyba zwariowałaś.”
No i nie posłodziłam… yyy… kawy.

Zobacz… jak wiele mamy nawyków, o których myślimy w kategorii “nie wyobrażam sobie bez tego życia”.
No bo jak tu pić herbatkę z imbirem bez cukru…
No bo jak tu odmówić sobie filiżanki kawy…
No bo jak tu zrezygnować z pysznego ciasta…

Tia….

Ale że teraz niby?! Tuż przed świętami?!
Żeby teraz podejmować tak poważne życiowe decyzje?!
Hello!!
Jeszcze-nie-płaski brzuch zaczeka.

(I nie będę się tutaj pochylać nad słabą wolą. Nie będę wypisywać w zeszycie, co “jest dla mnie ważne”. Tylko na koniec roku jeszcze rozpieszczę moje podniebienie. Bo mój Jarek naprawdę dobrze gotuje.)

Ściskam, Lidia

Z serii: z przymrużeniem oka.