Nie odwlekaj zmiany, której tak potrzebujesz…

Kiedy czytałam wczoraj “Wezwanie do Miłości” De Mello oparta o łóżko Córki, czekając aż zaśnie, poczułam, że jest mi niewygodnie.
Jednak pierwszym odruchem nie była zmiana pozycji ciała…

Znasz podobne sytuacje?
Gdy na przykład pochylasz głowę nad książką przez godzinę i mimo bólu karku siedzisz tak dalej.
Albo gdy cierpną Ci nogi przed komputerem, ale nie wstajesz, by je rozprostować.
“Nie chce mi się.”
“Zaraz wstanę.”
“Jeszcze tylko chwilka.”

I tak mija całe życie.

Bo zobacz.
Gdyby była w Tobie motywacja do poprawienia swojej niewygodnej pozycji, czyli zadbania o siebie w tak prozaicznych sytuacjach, to byłaby też motywacja do większych zmian.

Nie cierpisz jednak wystarczająco mocno, żeby to zmienić…
Ale dzień po dniu konsekwentnie kreujesz efekt.

Ta niewygodna pozycja w czasie czytania może sprawić, że będziesz biegać za kilka lat co tydzień do fizjoterapeuty.
A to ciągłe siedzenie na fotelu w bezruchu przy biurku może sprawić, że wyjście na 2 piętro będzie wprawiać Cię w zadyszkę.

Wiesz o co mi chodzi?
O to, by nie czekać na moment największego cierpienia, bólu, frustracji, w którym już nie możemy czegoś znieść, ale działać od razu, mając na względzie to, że każda maleńka decyzja dzisiaj tworzy efekt jutro.

Pytania do zeszytu:
w jakich sferach życia czuję się/czuję, że jest mi “niewygodnie”?
dlaczego?
i jak mogę poczuć pełen komfort?
co zrobię od razu, żeby się tak poczuć?

Co zrobiłam, gdy poczułam, że jest mi niewygodnie czytając De Mello?
Najpierw pomyślałam “a to nic”.
Jednak po sekundzie się otrząsnęłam “jak to nic?”

No właśnie.

Cudnego dnia!

Szczęście się mnoży, gdy się nim dzielimy:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp