Lęk, poczucie winy, frustracja, no pięknie, pięknie.

Wiesz, półtorej roku temu frustracja była moim codziennym nierozłącznym kompanem.

Ja już opowiadałam Tobie o tym, jak to wtedy pieniądze o mnie “zapomniały”.

Więc nie będę się dziś powtarzać.

Jednak coś mi się przypomniało.
Coś ważnego.

Ja wtedy bardzo chciałam słuchać wskazówek mojej Duszy.

A jednocześnie byłam kompletnie glucha na jej podpowiedzi.

I pamiętam taką sytuację, gdy Osoba, z którą wówczas współpracowałam, próbowała mnie naprowadzić na te wskazówki…

Zapytała:
“Lidia, co Tobie sprawia największą przyjemność?”

A ja na to:
“Eeehh, nie wiem… Ehhh sesje indywidualne… Ble ble”

Udzielałam jakichś odpowiedzi z Kosmosu, absurdalnych, dziwacznych.

Jak mantrę powtarzałam NIE WIEM.
I choć NIE WIEM to przestrzeń, w ktorej może powstać coś naprawdę fajnego, to moje NIE WIEM było chaosem, desperacją i podbijaniem mentalności braku.

A moja odpowiedź była BANALNIE PROSTA!

Powinna brzmieć:

“PISAĆ. Pisanie sprawia mi największą przyjemność.”

I ja odkryłam to właśnie dziś, kiedy pisalam o przekonaniach związanych z przyjemnością.

Tzn nie odkryłam, że to lubię robić najbardziej.
Ale odkryłam, że wtedy ta Osoba wiedziała, jaka jest moja odpowiedź.

Nie powiedziała.
I dobrze.

Bo ja się tak wiele nauczyłam dzięki tej wyboistej drodze.

Co Tobie sprawia największą przyjemność?

Szczęście się mnoży, gdy się nim dzielimy:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp