Gdzie bys była dziś, gdybyś okazywała sobie więcej Miłości?

Czy wiesz, co tak naprawdę, na głębokim poziomie, sprawia, że odmawiasz sobie bycia sobą? Bycia szczęśliwą? Dobrego samopoczucia? Skąd u Ciebie ta skłonność do pakowania się w dramaty, a potem tkwienia w nich tłumacząc, że "cierpienie wzbogaca...", "taka karma...", "życie jest ciężkie...", "czemu mnie to spotkało..." Tak się składa, że narracja ofiary dramaty podbija.

Gdzie byś była dziś, w tym właśnie momencie, gdybyś przez całe swoje życie okazywała sobie tyle Miłości, że…

> zawsze stawiałabyś na siebie i swoje potrzeby?
> trzymałabyś stanowcze nieprzekraczalne granice w swoim świecie?
> świadomie wybierała ludzi, z którymi relacje Ci służą, rozwijają Cię, ciągną w górę?
> codziennie mówiła do siebie same piękne słowa zamiast wyrzucać sobie braki?
> karmiła swoje ciało tak, by miało zawsze dużo energii?
> pozwalała sobie być sobą, wyrażać siebie?
> mówiła głośno, co czujesz, myślisz?
> czuła, że zasługujesz na wszystko to, czego pragniesz?
> dokonywała wyborów z Serca, a nie umysłu?
> dawała sobie czułość, otaczała się pięknem, nie odmawiała sobie przyjemności?
> wybierała emocje, które chcesz czuć?

Gdzie byś była dziś, w tym właśnie momencie, gdybyś zamiast zbierać do swojego bagażu ograniczające, blokujące Cię przekonania, okazywała sobie Miłość słuchając szeptów Duszy?

Nie chodzi o to, byś miała do siebie pretensje.
Byś miała poczucie straty czasu.
Byś popadła w poczucie winy, że mogłoby być tak pięknie, a jest… No właśnie, jak jest?
Tak jak ma być.
Jednak to nie znaczy, że nie może być lepiej i piękniej.

Poza chwilą refleksji, nie rób nic więcej z tym, co było.
Zajmij się tym, co jest i tym, że to, co właśnie teraz robisz ma wpływ na to, co będzie.

Jakby to było, gdyby Twój sukces, spełnienie, szczęście (jakkolwiek to nazwiesz) zależało tylko i wyłącznie od Miłości wobec samej siebie?

Jakby to było, gdybyśmy wszystkie oddzieliły grubą krechą etap życia, w którym odmawiałyśmy sobie Miłości i zaczęły całkiem nowy?

Jakby to było, gdybyśmy wszystkie oddzieliły grubą krechą etap życia, w którym odmawiałyśmy sobie Miłości i zaczęły całkiem nowy?
Taki, w którym nie ma nic ważniejszego od naszego osobistego szczęścia, dobra, spełnienia.
Taki, w którym ustalamy zasady w naszym świecie.
Taki, w którym kreujemy to, czego pragniemy.
Taki, w którym dokonujemy wyborów, a nie godzimy się na to, by ktoś wybierał za nas.
Taki, w którym odkładamy umysł na bok, ukochujemy go, że jest, że pomaga nam budować plany i strategie, ale kierujemy się naszym Sercem, intuicją, w końcu.

wywracamy do góry nogami przekonania na temat biznesu on-line

Dowiedz się, dlaczego Kobiety drukują moje listy…