Czego uczy mnie kwarantanna i do czego przyda Ci się w tym czasie cyrkiel?

Czego uczy mnie kwarantanna i do czego przyda Ci się w tym czasie cyrkiel?

Wczoraj przeżyłam istny bunt nastolatki. Utrzymywał się we mnie przez kilka godzin. Choć z różnym natężeniem. Jednak to fakt – bunt niczym u nastolatki, której rodzice zabronili wyjść z domu.

Wyobraź sobie sytuację…

Suszysz strój gimnastyczny od rana na grzejniku, gotujesz obiad, sprzątasz, krzątasz się po mieszkaniu na luzaka i nagle dzwoni telefon. Dowiadujesz się, że Twoje ukochane zajęcia jogi są odwołane i nie wiadomo, kiedy zostaną przywrócone. – No i jak się tutaj nie zbuntować? Yyy…

A no pewnie, że się da, o ile nie ma się w sobie pani od kontroli. Wiesz… wiele razy myślałam, że ta pani odeszła, że popłynęła z powrotem do Źródła. Jednak Życie nas testuje. No i to był test. A pani od kontroli wróciła.

Cieszę się bardzo, że to wyłapałam! Że powiedziałam do siebie: “oż ty, mam cię, tak to sobie wymyśliłaś!” I wiem, że to znów na mojej osobistej tapecie jeden z priorytetów. No fajnie, fajnie, się widzi, się zrobi. No albo się nie zrobi, gdy się zatyka uszy i zakleja oczy… Jednak nie tym razem. Bo…

Koronawirus to nasz prezent od Wszechświata.

Ja wiem, że to zdanie może wywoływać WTF?! Bo tego fucka mamy w sobie, jak to mówi moja Koleżanka. Jednak namawiam Ciebie jak przyjaciółka przyjaciółkę, byś poszerzyła swoją perspektywę.

Wiesz… usłyszałam piękną metaforę…

Wyobraź sobie, że pełna perspektywa to 360 stopni wokół Ciebie. To widzenie wszystkiego takim, jakie jest, bez analizy poprzez pryzmat własnych doświadczeń, wiedzy, zdania. A Ty tak zaciekle broniąc własnych opinii patrzysz tylko naprzód, na jeden maleńki punkcik na tym okręgu.

Ja też tak patrzyłam w czasie mojego buntu. Jednak przed nim i po nim, a po nim, to już szczególnie, moja perspektywa zaczęła się poszerzać, i poszerzać, i poszerzać… I nagle odkryłam: “wow, jak ja potrafię szeroko myśleć!”

I tak przypłynęły do mnie informacje…

Czego uczy mnie ta kwarantanna?

I Ciebie prawdopodobnie też, o ile na to pozwolisz i o ile dla Ciebie nie są przygotowane inne lekcje. Bo tak też może być.

KONTROLA

Przede wszystkim kwarantanna to dla mnie okres odpuszczenia kontroli. Odpuszczenia tego, że mam coś zaplanowane. Odpuszczenia tego, że są “odgórne” tematy do przerobienia, a te nie-priorytetowe musza zaczekać. Więc joga, koncert Sokoła, balet muszą zejść na dalszy plan.

DBANIE O SIEBIE

Ale dbanie rozumiane bardzo szeroko. Bo to nie chodzi o częste mycie rąk, tylko o przyjrzenie się sobie, swojemu życiu, swoim emocjom, swoim relacjom. Zapytanie siebie: “na czym skupiam uwagę i czy to mnie odżywia?”, “o czym myślę i czy to mi pomaga?”, “jakich używam słów i czy robię to w dobrych intencjach?”, “jak się zachowuję i czy to nikogo nie rani?”, “czy kocham swoją pracę, a jeśli nie, to dlaczego w niej tkwię?”, “czy w moim mieszkaniu zyskuję czy tracę energię?”, a w szczególności:

CZY JESTEM DLA SIEBIE WYSTARCZAJĄCO DOBRA, CZUŁA, WYROZUMIAŁA?

BYCIE RAZEM

Może i trochę mniej mnie to dotyczy, bo pracuję zdalnie i z moją Córką jestem non stop. Jednak – jaka jest jakość tego bycia “non stop”? Bo wiesz… dla Niej to ja jestem naprawdę tylko wtedy, gdy nie pracuję i mam czas na wspólną zabawę, na skupienie pełnej uwagi na Niej.

Dlatego kwarantanna to czas dla rodzin.

To czas na BYCIE RAZEM naprawdę, na wspólne rozmowy, wygłupy. Na to, by ten czas PRZEZNACZYĆ NA RELACJĘ Z DZIECKIEM, a nie poświęcić… Także, jeśli przejdzie Ci przez głowę myśl “a mogłabym tyle zrobić, a muszę tu teraz bawić się lalkami…”, to zadaj sobie pytanie – “dlaczego to coś jest dla mnie ważniejsze?” Aaa i luzik! Nie ma się czego wstydzić albo wpędzać się w poczucie winy, ja też to pytanie zadam sobie nie raz.

WARTOŚCI

Czuję mocno w sobie, że koronawirus to mocny test naszych wartości i priorytetów w życiu. Że to taki wielki znak zapytania, który kosmici widzą teraz na naszej plancie z kosmosu pytający:

CO JEST DLA MNIE NAPRAWDĘ WAŻNE?

To zachwycająco wspaniały moment na poukładanie w sobie fundamentów. Wiesz… wiele z nas żyje w trybie – zawieźć dziecko do przedszkola, iść do pracy, odebrać dziecko, zrobić obiad, iść spać. Codzienny kołowrotek. Dlatego te 2 tygodnie bycia w domu, bycia z Bliskimi, czasu wolnego lub pracy zdalnej, to świetny moment, by poczuć, czy takie życie jest ze mną spójne, czy tego pragnie dla mnie moja Dusza, czy może są inne możliwości bardziej zgodne ze mną.

CZAS DLA SIEBIE

Zobacz… przed Tobą dwa tygodnie, w czasie których możesz zrobić całe mnóstwo rzeczy, na które dotychczas nie miałaś czasu. W czasie warsztatów z malowania mandali jedna z Dziewczyn powiedziała, że ma godzinę w miesiącu na to, by coś porobić dla siebie. Słyszysz to? 1h! Byłam zszokowana. Bo ja codziennie mam chwile dla siebie, jest to tak ważne, że czasem w zlewie jest stos naczyń, że po podłodze walają się śmieci, że suche pranie wisi drugi dzień na suszarce – a wierz mi – kocham porządek. Jednak pójście na spacer każdego dnia, przeczytanie choćby 2-3 stron książki, malowanie mandali chociaż pół h, muszę uwzględnić w planie dnia. BO TO RZECZY, KTÓRE KOCHAM I KTÓRE DODAJĄ MI ENERGII. Zatem pytanie kolejne – “co dodaje Ci energii?” Tak, tej energii, dzięki której lepiej się czujesz, lepiej pracujesz, lepiej żyjesz i WIĘCEJ ZARABIASZ PIENIĘDZY.

Wiem, wychodzi na to, że będzie trzeba zadać sobie wiele pytań. Przynajmniej w tej mojej wersji. Jednak wiesz… bez zadawania pytań i otwartości na odpowiedzi stoimy w Życiu w jednym punkcie. Jesteśmy jak roboty zaprogramowane na wykonywanie tych samych czynności w kółko.

Zamiast po prostu żyć, zatracać się w chwilach, doświadczać wszystkimi zmysłami, my odhaczamy zadania, odliczamy godziny, patrzymy tylko na ten jeden punkcik.

Do czego przyda Ci się cyrkiel w czasie kwarantanny?

Do tego, by zrobić miejsce w głowie na te wszystkie odpowiedzi.

Od kilku miesięcy jedną z moich ukochanych form relaksu, odcięcia się od świata zewnętrznego i posłuchania tego, co się we mnie dzieje jest malowanie mandali. Pomysł na ten wpis przyszedł do mnie dzisiaj rano, gdy kropkowałam moją pierwszą mandalę na płótnie.

Aaaach… co to przyjemność… co to za frajda… co to za wspaniałość… CO TO ZA CZYSTOŚĆ W GŁOWIE.

Kiedy malujesz mandalę, jakby wszystko wokół Ciebie przestaje istnieć.Jesteś Ty, kartka papieru, kilka przyborów, no i jest Twoja głowa, która w czasie tworzenia zatrzymuje się i w pełni koncentruje na tym, co robisz. Pewnie jest wiele praktyk relaksacyjnych, które mają podobnie hipnotyzujący wpływ, jednak mandale to coś naprawdę niezwykłego.

14 dni to możliwość 14h całkowitego relaksu!

Instrukcja:

  1. Na kartce wyznaczamy środek.
  2. Malujemy za pomocą cyrkla okręgi (możesz użyć też kubków, talerzy, zakrętek…)
  3. Następnie wyznaczamy średnice co 15 stopni i je rozrysowujemy.
  4. Mamy gotową siatkę, na której możemy zacząć malować.
  5. Możesz rysować ołówkiem, a następnie to poprawiać lub od razu malować cienkopisem.
  6. Maluj to, co do Ciebie przypływa. Proste wzory, które na koniec dadzą wspaniały efekt.

Życzę Wam wielu głębokich odkryć w tym czasie i jak najwięcej zatracania się w pięknie chwil.

Lidia

P.S. Tak, w domu kwitnie nam na parapecie mandarynka!