A co, gdybyś poobserwowała swój potok myśli z brzegu?

A co, gdybyś poobserwowała swój potok myśli z brzegu?

Slyszałaś kiedyś słowa…

“Tego się po Tobie nie spodziewałam”
“Myślałam, że jesteś inna”
“Miałam Cię za kogoś innego”

które wywołały w Tobie to nieprzyjemne uczucie poczucia winy?

Eh… Pomyślałaś, że…
pewnie zrobiłaś coś nie tak, że palnęłaś jakąś głupotę, że może nawet kogoś zraniłaś.

Do Twojej głowy wlewa się rzeka myśli analizujących, co się mogło stać, co mogłaś zrobić inaczej, co będzie dalej.

Próbujesz wyrzucać te myśli z głowy, one jednak wracają i wracają, a Ty przepraszasz, choć nawet nie wiesz o co, za co, po co.

Chcesz przecież jedynie załagodzić sytuację…

A Twoje ciało reaguje, bo wygrzebało z podświadomości zapamiętane doświadczenie.
Bo ono pamięta, że gdy ktoś ma do Ciebie pretensje, to masz mieć wyrzuty sumienia.
Bo ono pamięta ten stan, gdy czujesz się winna za grzechy.

Tyle, że… To nie Ty byłaś Ewą…

W końcu ta rzeka się przelewa.
Wpada do morza.
Myśli odpuszczają. Głowa się uwalnia.

I w złości na siebie wykrzykujesz:
“cholera jasna, dlaczego znów!?

No i się zaczyna… Kolejny wartki górski potok z żalem, rozczarowaniem i gniewem na samą siebie.

Ok. Znam to.

Ale co by się stało, gdybyś dzisiaj przycupnęła na pupce i ten potok poobserwowała z brzegu?

No dobra. Jest. Płynie. Akceptujesz go.
To jeszcze jest część Ciebie.
Tym razem jednak siedzisz bezpiecznie na brzegu i tylko patrzysz.
Możesz zapisać wszystko to, co widzisz.
I zapytać siebie na koniec JAK GO ZATRZYMAĆ RAZ NA ZAWSZE?

Innymi słowy: co zrobić, by on już nie był częścią Ciebie.

Po pierwsze – postanów.