Weźże, Ty się zajmij sobą, a skorzystają na tym wszyscy.

Wiesz… Jest mi dobrze.
Tak bardzo dobrze.

A jeszcze całkiem niedawno wszystko było w rozsypce.

Dziś rozglądam się wokół i widzę SIEBIE.
To naprawdę ja.
Nic nie jest wymyślone.
Nic nie jest sztucznie dopasowane.
Nic nie jest narzucone.
Wszystko jest bardzo moje.

Dzis to wszystko akceptuję w najmniejszej cząsteczce.

I wiesz… Gdybym miała Ci dać jedną złotą radę, co zrobić, by Tobie również było dobrze, to powiedziałabym:

WEŹŻE, TY SIĘ ZAJMIJ SOBĄ.

Świat zaczeka.
Mąż odpuści.
A dzieci rozumieją więcej niż Ci się wydaje.

Zajmij się sobą.
Wróć do siebie.
I nigdy więcej nie odstępuj siebie na krok.

Mówią, żeby nikomu nie dawać rad.
Żeby się nie wtrącać.
Że to jest bezczelność lub cynizm.

A wiesz, gdzie ja to mam? W nosie.

Bo ja kilka miesięcy temu potrzebowałam cholernie dobrej rady i pociągnięcia za fraki.
I doskonale wiem, że gadanie o niewtrącaniu się w czyjeś problemy to tak naprawdę udawanie, że się tych problemów nie widzi. Lub nie chce widzieć.

A mi bardo zależy na tym, żebyś Ty się rozejrzeła wokół i powiedziała DOBRZE MI, TO JESTEM JA.
Bez żadnego “ale”.
Bo mi zależy na tym, żebyś Ty w sobie to dobro zobaczyła.

A potem to już leci wszystko po kolei w górę.

Ściskam czule. Lidia

P. S. To my. Mama i Ala. Dwie silne Dusze niosące dobro dalej.