W czasie współpracy, to Klientka jest w centrum mojego biznesu.

Miałam w życiu chwile, gdy Klientki i potencjalne Klientki bardzo mnie wkurzały.
Gdy każde pytanie rodziło we mnie oburzenie.
Gdy wydawało mi się, że nie muszę odpowiadać na wiadomości i to jest dobre.
Gdy myślałam, że ja w ogóle nie nadaję się do obsługi klientów…

Gdy teraz o tym myślę, to… było to bardzo dziwne i nie moje.

Bo odkąd pracuję (od 19. Roku życia) miałam kontakt z klientami cały czas, a co więcej byłam w tym naprawdę dobra.
Ludzie mnie zawsze lubili, a ja miałam w sobie naturalną potrzebę wspierania ich bardziej niż było trzeba.
Zawsze byłam bezpośrednia, mówiłam, co jest dobre, a na co nie warto wydawać pieniędzy.
Ufali mi. Szli za moją radą.

Po przeczytaniu książki “Sukces jest dla Ciebie” Dr Hawkinsa, mam wiele refleksji…
Przypominają mi się sytuacje, obserwuję te wspomnienia z boku i widzę dziewczynę o wielkim sercu, która po prostu lubi ludzi.
Dziewczynę, dla której naturalne są życzliwość, uprzejmość, uczynność.
A ten czas, gdy traktowałam Klientów z oburzeniem i z góry yyy, był czasem, gdy uwierzyłam w nie swoją bajkę i przyjęłam ją za prawdę. Ehh…

Jakiś czas temu przyszło do mnie zdanie:
MIARĄ SUKCESU JEST TO, JAK BARDZO JESTEM SOBĄ.

I w tej książce znalazłam tego potwierdzenie…

W mojej bajce owszem jestem w centrum swojego biznesu, ale za każdym razem, w każdej współpracy zapraszam do środka moją Klientkę.
Nie, ona nie stoi gdzieś z boku i ma skakać z radości, że się zgodziłam na współpracę.
My wchodzimy w ten projekt RAZEM.
Tworzymy go WSPÓLNIE.
Łączymy się energiami, wymieniamy nimi, mieszamy i miksujemy, by wyszło z tego coś, co moją Klientkę zachwyca.
Mnie nie musi.
Ja jestem narzędziem.
I żadna z nas nie jest gwiazdą, tylko SOBĄ.