To kamień z Serca być sobą… sobą być…

Nie jestem przedsiębiorcza.
Zawsze przegrywam z Mężem w Eurobiznes, nawet gdy wykupię Austrię.

Nie potrafię prowadzić kampanii reklamowych.
Czuję się w nich sztucznie.
Co nie znaczy, że uważam je za niepotrzebne, wręcz przeciwnie – napędzają sprzedaż.

Nigdy nie byłam systematyczna.
Zawsze działam na ostatnią chwilę.
Odkładam pracę na rzecz przyjemności.
Czasem źle na tym wychodzę. Cóż.

Nie potrafię żyć w określonym szablonie.
Za każdym razem podejmowane przeze mnie próby tworzenia idealnego grafiku dnia okazywały się fiaskiem.

Nie lubię podejmować trudnych decyzji.
Wolę prostotę. Łatwość. Spokój.
Popełniłam wiele “błędnych” decyzji właśnie dlatego, że nie byłam w swoim żywiole.

Nie lubię negocjacji ani rozmów na szczycie.
Kocham ludzi, kocham z nimi rozmawiać, kocham ich słuchać.
Jednak nie czuję się komfortowo w nawiązywaniu relacji biznesowych, wolę pogaduchy przy prosecco lub dobrej kawie.

Wiem. Super Przedsiębiorcy ze mnie nie będzie.
Już się nie wpycham w etykietkę bizneswoman.
Nie chcę nią być i się na nią nie nadaję.

Wiesz… Myślałam kiedyś, że bieganie “za” jest dla mnie, że napięty grafik do mnie pasuje, że latanie z laptopem po mieście to mój żywioł… Myślałam, że chce być gwiazdą w sieci.

Jednak ja…
Kocham wolność i niezależność.
Kocham leniwe poranki z kubkiem kawy.
Kocham po prostu być i trwać w chwili.

A… Finanse, strategie, analizy…
Zostawiam właściwym temu Osobom.

I powiem Ci bardzo szczerze, że bycie tym, kim się jest naprawdę, ściąga z Serca kamień.

Bo choć nam mówią, że wszystkie możemy prowadzić świetne biznesy, że się do tego nadajemy, że musimy przepracować blokujące przekonania (ja też tak myślałam), to dziś wiem, że tak nie jest.

I mam prawo być sobą. Taka, jaka jestem. Ty również.

Zapytasz mnie czym się zajmuję?

Tworzę strony www i piszę inspirujące teksty dla Kobiet.

Powiesz, że muszę starać się o klientów i zajmować tematami biznesowymi?

Tak zorganizowałam sobie pracę, by mieć jak najmniej z tym wspólnego.

Kiedyś miałam do siebie wyrzuty, że nie potrafię tego czy tamtego, że jestem nieobowiązkowa, że mój “biznes” nie rośnie… teraz to akceptuję bez względu na to, co Ty na to.

Bo on tak naprawdę rośnie, gdy moja energia rośnie.

I wiesz… może ten wpis brzmi dziwnie… możesz mieć wrażenie, że chcę rozwijać swoją działalność, a jednak nie chcę… ale ja w tej dziwności się odnajduję. Bo dziś jestem świadoma siebie – tego, że w czasie procesu tworzenia zapominam o świecie, a w tematach przedsiębiorczości niekoniecznie.

Życzę Ci cudnego dnia. Pełnego odpuszczania i chwil przeżytych po swojemu.