Możesz kpić z pisania, ale i tak zaczniesz to robić!

Czytałam ostatnio moje stare pamiętniki.
Rzeczywiście pisanie towarzyszy mi od baaardzo dawna…

Ja kocham pisać.
Naprawdę.

To jest puzzel mojego życia, bez którego nie wyobrażam sobie mojej układanki.

Kilka lat wstecz pisałam w notatnikach inaczej.
Sama się zdziwiłam…

Pisałam codziennie zaczynając od „dziękuję za…”
I tak wypisywałam litanię wdzięczności.

Myślałam, że znajdę to tylko w jednym pamiętniku, ale nie… tak prowadziłam kilka notesów…

No cóż… MOC WDZIĘCZNOŚCI NIE JEST PRZEREKLAMOWANA.

Ja w ten sposób programowałam swoje życie.
Poprawiałam sobie nastrój.
Zmieniałam perspektywę patrzenia na problemy i codzienne trudności.

Dzisiaj piszę znacznie więcej…

Piszę, kiedy jestem wściekła – wylewam na papier swój gniew w postaci np. listu.

Piszę odpowiedzi na pytania coachingowe – nimi wyciągam swoje przekonania.

Piszę, gdy się boję – wypisuję dlaczego się boję, a potem zmianiam scenariusz.

Piszę, gdy mam jakiś dziwny ból w ciele. Rozmawiam sobie wtedy z ciałem.

Piszę ot tak po prostu w strumieniu świadomości, czyli wylewam z siebie myśli.

Piszę, gdy mała Lidzia upomina się o uwagę… Pytam, jak mogę jej pomóc.

Wiesz, czym tak naprawdę jest dla mnie zeszytoterapia?

SPOSOBEM KONTAKTOWANIA SIĘ Z SAMĄ SOBĄ.

Mogę opowiadać Ci o kreowaniu życia, o programowaniu podświadomości, o windowaniu mindsetu…
I to wszystko jest prawda.

Jednak przede wszystkim odręczne pisanie służy mi do BYCIA BLIŻEJ SIEBIE.

Kocham to narzędzie za jego prostotę i dostępność.
Kocham go, bo naprawdę mi pomaga.

Możesz kpić z pisania, nie wierzyć, że coś tak PROSTEGO, coś, co możesz zacząć robić właśnie w tym momencie, może Cię odwrócić w swoją stronę…

ALE I TAK ZACZNIESZ PISAĆ JESZCZE W LIPCU.

I w dodatku sama o tym zdecydujesz…

Wiesz… możesz wciąż myśleć, że potrzebujesz wydawać wielkie pieniądze na pracę z najslynniejszymi mentorami, bo inaczej nic się nie zmieni w Twoim życiu…
A możesz wziąć zeszyt i długopis i zacząć KONTAKTOWAĆ SIĘ ZE SOBĄ.

Właśnie w tym momencie.

Szczerze? W pewnym momencie też zaczęłam kpić z pisania. W frustracji z braku postępów w swoim życiu zaczęłam na nie psioczyć. Ale prawda jest taka, że PISANIE USKRZYDLA.

PISANIE TO MOJA DROGA DO SIEBIE.

×

Koszyk