Dawanie jest tak samo dobre jak branie.

Jak często, gdy ktoś Ci dziękuje za przysługę, pracę, miłą wiadomość, mówisz:
“Nie ma za co.”
“Ach to drobnostka.”
“Nie ma sprawy.”?

No tak. Twoja przysługa, praca, wiadomość była BEZINTERESOWNA.

Jednak…. czy to nie działa trochę tak… yyy… umniejszająco?
Czy tymi słowami nie umniejszasz swojego uczynku?

No bo, co by się stało złego, najgorszego, gdybyś odpowiedziała uśmiechem i PRZYJĘŁA TĘ WDZIĘCZNOŚĆ DO SERCA?

Tak, po prostu. Przyjęła ją czule.

CZY BEZINTWRESOWNOŚĆ WYKLUCZA PRZYJMOWANIE PODZIĘKOWAŃ?

Kobiety mają wielki kłopot z przyjmowaniem.
Jakby w genach mamy zakodowane poświęcenie, drugoplanowość potrzeb, dogadzanie całej rodzinie…

Bezintresowność to często dla nas oczywistość.
I nie wiemy, nie umiemy inaczej się zachować.

Tylko, że odchylenie w tę stronę nie jest dla nikogo dobre.
Ani dla osoby odbrowywanej ani dla obdarowującego.
Bo nie zachodzi równa wymiana energii.

A teraz zobacz…
Żeby zrobić komuś przysługę, musiałaś zrobić coś więcej niż zwykle.
Żeby wykonać dla kogoś pracę, musiałaś przeznaczyć na to swój czas.
Żeby napisać komuś miłą wiadomość, musiałaś tego chcieć, czuć to.

Czy to nie jest wystarczający powód do tego, by PRZYJĄĆ PODZIĘKOWANIA?

Między dawaniem a przyjmowaniem musi być równowaga.
Musimy czuć, że oba te elementy Życia są sobie równe.
Dawanie nie jest lepsze od brania.

Takie jest Życie – to ciągła wymiana energii.
Nie blokuj jej rzucaniem “nie ma za co”, bo jeśli ktoś Ci dziękuje, TO WIDOCZNIE JEST ZA CO.