Bo sztuką jest po prostu pięknie żyć. Tylko i aż tyle.

Wiesz… tak sobie myślę, że…

Nie jest sztuką zachować spokój, gdy po kąpieli, zrelaksowana, medytujesz przy świecy.
Sztuką jest zachować spokój w czasie kłótni z Mężem.

Nie jest sztuką wibrować wysoko leżąc z książką w promieniach słońca.
Sztuką jest wibrować wysoko, gdy Twoje dziecko w sklepie upiera się na kolejną lalkę.

Nie jest sztuką czuć obfitość, gdy wpływają do Ciebie pieniądze za zlecenie.
Sztuką jest czuć obfitość, gdy przelewasz pieniądze do spółdzielni.

Nie jest sztuką czuć swoją moc, gdy jesteś pod skrzydłami swojego mentora.
Sztuką jest czuć swoją moc, gdy samodzielnie konfrontujesz się z Życiem.

Nie jest sztuką kochać ludzi, gdy wstałaś w dobrym nastroju.
Sztuką jest kochać ludzi, gdy wstałaś w centrum swojego PMS.

Nie jest sztuką być życzliwą dla sąsiadki, która mieszka nad Tobą.
Sztuką jest być życzliwą dla bezdomnego, który prosi Cię o 5 zł.

Nie jest sztuką czuć wdzięczność, gdy wszystko układa się po Twojej myśli.
Sztuką jest czuć wdzięczność przechodząc najtrudniejsze lekcje swojego życia.

Nie jest sztuką cieszyć się życiem w trakcie sobotniego tańcowania.
Sztuką jest cieszyć się życiem w czasie powrotu z pracy przez zakorkowane miasto.

I w tych rozmyślaniach nasuwa mi się wniosek, że SZTUKĄ JEST PIĘKNIE ŻYĆ.
Ale o opanowanie właśnie tej SZTUKI tutaj chodzi.