A pelikan łyka i łyka te cudze prawdy… Jesteś pelikanem?

Wiesz o tym, że jednym z “objawów” tego, że mamy do siebie za mało miłości i zaufania jest to, że…
Łykamy jak pelikany to, co mówi nasz autorytet.
Bez filtrów. Jak leci.

Znam ten objaw całkiem dobrze… yyy…
Po zakończeniu całej sprawy masz taki niesmak “jak mogłam tak zrobić?”…
Ale prawda jest taka, że to było od Ciebie silniejsze.
Świadomie może nie miałaś nawet na to zbyt dużego wpływu.
Dlatego NIE MA CO SIĘ BICZOWAĆ.

Jedną z takich myśli, które przyjęłam za swoje jest to, że mam pracować bez względu na fazę księżyca czy moment w swoim cyklu.
Bo to tylko wymówka.

Życie, w zamian za przyjęcie tego poglądu bez poczucia go w Sercu, bez sprawdzenia czy rzeczywiście go czuję czy jest mój, dało mi wartościową lekcję.
Choć nie najprzyjemniejszą.

Zaserwowało mi najwięcej pracy na pierwszy dzień okresu.
Naprawdę przez kilka miesięcy było tak, że zamiast w pierwszym dniu okresu odpocząć, skupić się na sobie, to ja musiałam siedzieć przed komputerem cały dzień.
Bo akurat tak wypadło.
Bo akurat były do zrobienia ważne rzeczy z krótkim deadlinem.

Jednak…
zamiast czuć, że to dzień jak co dzień, a ja mam po prostu pracę do zrobienia… to ja byłam zła na siebie, że muszę teraz pracować zamiast się relaksować.

Coś mi nie grało. A mimo to ślepo wciągnęłam to przekonanie do mojej podświadomości.

“Okres przecież byłby wymówką odciagajacą mnie od ważnych spraw.”

Ale to właściwie nic nowego… to kolejne spychanie swojej kobiecości na bok.

Czyli kolejne nieokazywanie czułości samej sobie.

(Przynajmniej w moim przypadku.)

Czasem, żeby nam coś uświadomić Życie i Dusza uciekają się do dotkliwych sposobów, byśmy oprzytomniały. Ałć.

Dlatego dziś patrzę na to ŁYKANIE JAK PELIKAN CUDZYCH PRAWD jak na ważną lekcję tego, by nigdy niczego nie przyjmować bez filtrowania własnym Sercem.
Ale żeby ten filtr działał trzeba słuchać swojej intuicji. Bez wymówek.